..................Takiego świra jak ja trzeba by szukać ze świeczką, a najlepiej w gęstwinie.:) Dawniej myślałam, że moja "inność" to wada,obecnie - widzę to inaczej.Zawsze bardziej czułam świat duszą, niż postrzegałam wzrokiem.Zdroworozsądkowe widzenie rzeczywistości przydawało mi się tylko w chwilach podejmowania ważnych decyzji. Na codzień karmiłam się pięknem ulotnym, wartościami, które dają siłę przetrwania w tym niełatwym świecie realnym..Muzyka, taniec, pisanie, rozmowy z ludźmi, plastyczne igraszki -wszystko to pozwalało mi i pozwala nadal trwać w nim i....nie oszaleć.:)
Muzyka....Odbieram ją bardzo intymnie, czasem żartuję,że "czuję ją w sobie", ale nie wiem, czy to tylko żart:)...Aby jednak wyrazić siebie muzycznie, trzeba ( poza tańcem oczywiście) być biegłym w zapisie linii melodycznej, a z tym u mnie kiepsko.Pozostało więc nagrywać na taśmę swoje piosenki i mieć nadzieję, że za ileś tam wieków, wykopane z gleby, będą atrakcją dla etnografów.:)
Inaczej ze słowem pisanym....Ono jest powszechnym środkiem wyrazu od stuleci, a także -co tu kryć- o największym zasięgu odbioru.Toteż cudowne jest,ze można za pomocą umownych znaków , zwanych literami wzbudzić wszelkie możliwe uczucia -radość, niepokój, strach,wściekłość,zadowolenie...
Zawsze lepiej mi się pisało, niż mówiło....Niezapisana kartka to wyzwalacz myśli, emocji. I w szkole często bywało tak: wypowiedź ustna -trója, pisemna - pięć. Pierwsze próby wylania swoich myśli na papier popełniłam w wieku 12 lat."Szczęśliwe życie" się zwało.;) Czort znajet :),dlaczego mój bohater miał na imię Rudek ( Rudolf????;P) i czemu jego rodzice miele się rozwodzić, skoro ja pochodzę z pełnej rodziny, a rozwody w tamtych latach były niezwykle rzadkie...
No, sami widzicie,ze od zawsze było ze mną jakoś inaczej :)....
Gdy miałam17 lat, na randce zwierzyłam się chłopcu:"Wiesz, chciałabym kiedyś wydać książkę!"....Popatrzył na mnie dziwnie, główką kiwnął niby w aprobacie i.....to było nasze ostatnie spotkanie! Przestraszył się, bidak chyba, że na co innego braknie nam czasu......;)
Nie wiedziałam, że na spełnienie marzeń trzeba czasem poczekać pół życia! Teraz wiem przynajmniej, co nas zwykle blokuje w ich spełnieniu:
-źli ludzie, którymi się otaczamy, tzw.wampiry psychiczne, co odbierają nam siły witalne,
-malkontenci,urodzone Kasandry, co ciągle widzą na czarno.
-nałogi,które zamiast wyzwolić -uzależniają.
-niskie poczucie własnej wartości( wspomagane przez poprzednie czynniki;))
Mam w szufladzie parę niedokończonych prób literackich.SAMA powstała ponad 2 lata temu.Pisałam ją ( jeszcze w zeszycie ;)) "pod hasło" konkursu internetowego na powieść(opowiadanie|) dla kobiet. Zaczęłam późno.Nie zdążyłam wysłać, bo przecież trzeba było wszystko przepisać!.Moje tempo pisania na komputerze było wtedy ślimacze.Cóż...Leżała sobie spokojnie w komputerze i nie wołała papu.;).
Pod koniec ubiegłego roku poczułam,że -teraz albo nigdy!W końcu w pierwszych dniach 2011 znalazłam firmę poligraficzną, która na korzystnych warunkach wydrukowała moje dziełko.Zamówiłam niewielki nakład ( w końcum kobieta bez etatu;)) i oto wczoraj przywiozłam cały nakładzik do domu!

Teraz -trzymając nadal interes w swoich rękach;)- pozostaje mi zająć się dystrybucją książki. Liczę nieco ;) na czytelników Iwoman -może chociaż z ciekawości zakupią parę sztuk?...
SAMA to zbiór 4 opowiadań o samotności kobiet.Różnie postrzeganej, zaakceptowanej albo nie.Moje bohaterki są w różnym wieku i każda z nich ma inny status społeczny.
Sabina - licealistka,samotna w rodzinie.Dlaczego?...
Agata -młoda kobieta ze wsi,tzw."singielka" budująca swoje życie w stolicy.Czy szczęśliwa?
Marta -szkolna bibliotekarka, kobieta w średnim wieku, rozwiedziona( nie lubię słowa:"rozwódka" bo kojarzy mi się z zawołaniem w podrzędnym barze:"Kelner! ROZ wódka, dwa razy kaszanka!";)...Jak ona znosi samotność?
Amelia- wiejska emerytka,po śmierci męża mieszkająca samotnie.Czy umie odnaleźć się w takiej roli?
Uprzedzam pytanie -żadna z nich nie jest mną.;) Każda z postaci jest mi bliska,bo urodziła się w moich myślach , ale....nie do każdej żywię jednakową sympatię.W każdej jest natomiast....cząstka mnie. Choćby minimalna, ale jest. Na 70 stronach niełatwo jest przedstawić 4 tak różne postaci, mając za ideę pokazanie samotności w 4 różnych odsłonach...To moje pierwsze dziełko, które wyrzucam w świat.Ma ono jeszcze jedną atrakcję -4 ilustracje autorki:) wykonane techniką Paint ( 2 lata temu nie wiedziałam, co to takiego;))
Niestety, dystrybucja musi odbywać się drogą tradycyjną - poprzez pocztę.Nie widzę innej możliwości.Jednak dzięki obniżeniu kosztów, nie będzie to chyba cena wygórowana -13 PLN( książka + list priorytet ),a płatność przelewem na moje konto.
Do kontaktów podaję więc mój mail specjalnie w tym celu założony:))
ma_wicz@interia.pl
Zresztą umieszczony jest on na ostatniej stronie książki.Nie muszę wspominać, ze dla mnie, początkującej autorki bardzo cenne będą ( szczere!!!;)) opinie o dziełku, wysyłane również na podany adres.
A teraaaaaaaaz przyszła pora na chwyt marrrrrrketingowy!!!!;))
15 odważnych, którzy zamówią książkę, otrzymają w niej dedykację oraz....zdjęcie autorki!( oczywiście Czarnapantera, Willow czy Ag są już tu wliczone;))
Kłaniam się Wam.
Marietka albo....Maja Mavitsch , jak kto woli.;)